Znak jakości szkoły 2017

Która z cech Twoim zdaniem jest najważniejsza u nauczyciela:

Uczestniczymy



















statystyka


A A A

Proszę, nie bij!


Problem agresji wśród ludzi nie powstał wczoraj i nie skończy się jutro. Agresja przybierała, przybiera i nadal będzie przybierać różne formy. Ale niezależnie od tego, w jaki sposób dotyka ona człowieka, trzeba ją zwalczać i starać się jej skutecznie przeciwdziałać. Szkoła, do której wszyscy ludzie w pewnym okresie swojego życia uczęszczają, to miejsce, gdzie agresja pojawia się bardzo często. Dlaczego?

Szkoła ma za zadanie „bawić ucząc i ucząc bawić”. To ideał, który cały czas nauczyciele starają się wcielić w życie z lepszym lub gorszym skutkiem. Ale współczesna agresja nie dotyczy relacji nauczyciel uczeń, ale relacji uczeń – uczeń, a czasem nawet…uczeń – nauczyciel



Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

Uczniowie czują się w szkole coraz bardziej bezkarni. Nie dlatego, że nie są przez nauczycieli nadzorowani, ale dlatego, że są świadomi tylko i wyłącznie swoich praw, a zupełnie nie znają swoich obowiązków. Wiedzą o tym, co im przysługuje, na co mogą liczyć i co się im należy z mocy prawa Nie mają jednak pojęcia o tym, co z mocy prawa muszą w szkole robić. Większość rodziców i uczniów zawiązuje koalicje przeciwko „złym i niesprawiedliwym” nauczycielom, którzy „ośmielili się wstawić dziecku jedynkę”. Trzeba więc nauczyciela zmienić na takiego, który będzie bardziej przychylny dziecku… Brzmi jak absurd? Nie, to smutna prawda. Rodzice chcą przerzucić cała odpowiedzialność za wychowanie dziecka na szkołę. A w związku z tym – także i całą odpowiedzialność i winę za zachowanie dziecka. Matka mówiąca do wychowawcy: „Ale proszę Pana, on w domu taki nie jest!” - to jeden z symptomów przepaści powstałej między rodzicem, nauczycielem i uczniem.

Na owej rozgrywce między szkołą i domem najwięcej „zyskuje” uczeń. Czuje się bezkarny, bowiem w domu zawsze usprawiedliwi swoją jedynkę stwierdzeniem, że „nauczyciel się uwziął”. W szkole zaś skarcony przez wychowawcę mówi przeważnie: ”Czego Pan chce? W domu mi na to pozwalają”. A poinformowany o tym, że rodzic zostanie wezwany do szkoły na rozmowę zwykle wzrusza ramionami mówiąc: Mama nie może przyjść, bo pracuje” lub „Tata jak przyjdzie, to sobie z Panem porozmawia!”.



Wolna amerykanka

Bezkarność sprawia, że uczeń postanawia wypróbować swoje możliwości. Skoro mogę uciec z lekcji, nie przyjść do szkoły, to mogę także rządzić w szkole. Wtedy ofiarą agresji padają koledzy i koleżanki, niekoniecznie młodsi i słabsi. Tak naprawdę w szkole każdy może być ofiarą i każdy może być oprawcą. Przemoc i agresja przybierają różne formy. To nie zawsze jest uderzenie. Czasem jest to dzikie, pogardliwe i groźne spojrzenie. Przemoc fizyczna czy też psychiczna nie musi mieć miejsca w szkole. Uczeń musi do szkoły jeszcze dotrzeć. Jeżeli nie można kogoś skrzywdzić w szkole, ponieważ jest kontrola nauczycieli, to można to zrobić poza nią – w tramwaju, autobusie czy pociągu. Tam nie ma kontroli. Są ludzie, ale nie reagują, bo nikt nie chce mieć kłopotów. Bo tak jest lepiej – niech każdy martwi się sam o siebie… Smutne to fakty, ale prawdziwe. Czy jest na to jakaś rada?



Albo – albo

Uczeń w przypadku zostania ofiarą przemocy ma kilka wyjść. Albo podporządkuje się oprawcom i będzie pozwalał na akty przemocy. Albo przeciwstawi się im i poprosi bliskie osoby o pomoc. Albo, i to chyba najgorsze z wyjść, sam zacznie stosować przemoc po to, by zyskać uznanie swoich prześladowców lub zemścić się za swoje krzywdy. Statystyki pokazują, że zdecydowana większość szkolnych ofiar przemocy wstydzi się o niej mówić i do niej przyznać. Czują się bezradni i bezbronni, ale wolą milczeć, niż mówić o swojej krzywdzie. Mimo specjalistycznej pomocy pedagogów, psychologów, policji oraz wsparciu rodziców, wychowawców i nauczycieli, wciąż agresja w polskich szkołach jest problemem. Większym lub mniejszym, ale nadal jest.



Razem przeciwko przemocy

Czy naprawdę nic nie można zrobić? Czy naprawdę tyle dzieci musi cierpieć przez przemoc? Niekoniecznie. Potrzeby jest duży ruch społeczny, taki, który jednoznacznie i zdecydowanie potępi przemoc tak, aby to oprawcy wstydzili się swego zachowania, a nie ofiary swojego cierpienia. Polacy maja we krwi wielkie zrywy narodowe. Zróbmy więc taki zryw narodowy pod hasłem „Razem przeciwko przemocy”! Parafrazując słynne porzekadło można rzec, że „okazja czyni oprawcę”. Nie pozwólmy więc, by nadarzały się okazję do okazywania przemocy! Starajmy się uważnie rozglądać wokół siebie i zdecydowanie reagować na wszelki przejawy agresji. Po prostu, po ludzku.



Bartłomiej Czekała


Komentarze